2 kielichów (pucharów)- ile odcieni ma miłość?

Całkiem sporo jest w tarocie kart mówiących o miłości. Jednak na widok 2 kielichów zawsze się uśmiecham, bo to miłość jakiej każdy pragnie i przyjemnie ją widzieć w kartach, a jeszcze przyjemniej o niej mówić osobom, które mają nadzieję, że spotkały w końcu miłość przez duże M.

Może niekoniecznie taką do „grobowej deski”, ale dwie energie osób wyraźnie mają się ku sobie. Następuje wzajemne przyciąganie, fascynacja i duże pożądanie seksualne.

bo 2 kielichów to karta miłości delikatnej, wrażliwej, zmysłowej

Najczęściej odwzajemnionej. Często symbolizuje pierwsze chwile, kiedy kogoś poznajemy. To często uczucie od pierwszego wejrzenia, gdy czujemy motyle w brzuchu i głośne bicie serca na samą myśl o tej osobie.

To taka miłość, którą uwielbiamy oglądać w filmach, czytać w romansach, taka o której często piszą wiersze i sami piszemy i czytamy wiersze 🙂 Czyste i wzniosłe uczucie, kiedy przebudzona dusza pragnie wyrazić swoje odczucia. Można je nazwać romantyczną miłością. Czyli często zachowujemy się tak jak nastolatki, pomimo że sami mamy już sporo więcej lat. Denerwujemy się gdy go/ ją widzimy, przyspieszony oddech, brakuje nam tchu, błyszczą oczy, ściska w sercu, czy brzuchu.

Wprawdzie w 2 kielichów czują TO dwie osoby, ale mogą tego nie ujawniać, albo jedna z osób może nie ujawniać swoich uczuć. Powodów może być wiele. Mogą to być jakieś urazy z przeszłości, albo wewnętrzna obawa, czy najzwyczajniej nieśmiałość. Jeśli osoby, albo osoba kieruje się rozumem to wówczas również czuje i to mocno, ale nie wyraża tego co czuje. Coś ją blokuje, a jak długo zależy od okoliczności i od rodzaju blokad oraz charakteru danej osoby (niektóre są bardzo uparte i zatopione w swoich lękach).

dostrzegaj- mówi dusza 2kielichy

otwieraj się- prosi  serce

i przez chwilę dostrzegasz blask słońca

wychwyciłam czułość w twoich oczach

i nie mogę zapomnieć

przez chwilę czujesz oddech duszy

ściśnięcie wewnątrz

i już tylko płoniesz

od niezaspokojonych pragnień

od niespełnionych snów

gdy czujesz ból duszy- uciekasz od siebie

a potem jeszcze piasek w oczach

i prawie płaczesz z tęsknoty

za niespełnieniem czułych poranków

i dotykiem prostej radości

wychwyciłam twój smutek spojrzeń

odczuwaj- woła dusza

kochaj – krzyczy serce

nie chcę- odpowiada rozum

bo wtedy drżę i czuje się słaby

odepchnę to

zapomnę

i nic już nie czujesz

Ale załóżmy (bo tak jest w większości), że dwie osoby nie mają takich blokad, albo mają słabe blokady, które padły i skruszyły się pod naporem uczuć 🙂

pierwszy etap

W 2 kielichów jak przystało na początek znajomości (albo nawet jeszcze nie znajomości, bo to może być miłość platoniczna) to idealizujemy naszą miłość. Pochłania nasze wszystkie myśli, bo zastanawiamy się wtedy: co on robi, co on czuje, kiedy go zobaczę, albo jak go mogę zobaczyć? To ten początkowy etap, który nazywamy zakochaniem. I jest duża szansa na stworzenie fajnego, poważniejszego związku. Od 2 kielichów jako stanu zakochania i uniesienia często wychodzimy, by przeżywać następne etapy miłości. Ale znajomość może równie dobrze zakończyć się bliską przyjaźnią pomiędzy 2 osobami.

2 kielichów to rozbudzone uczucia

które są z jednej strony bardzo delikatne i kruche, ale z drugiej mają potężną moc. Bo 2 kielichów to porozumienie dwóch dusz, które ze sobą gadają na płaszczyźnie duchowej. Porozumienie na płaszczyźnie duchowej jest tutaj niepodważalne. Takie połączenie potrafi być tak silne, że rozum bywa w takiej sytuacji bezradny, nie potrafi ogarnąć sytuacji. Dlatego ludzie w 2 kielichów często zachowują się irracjonalnie. Mówią słowa, czy robią rzeczy, których normalnie by nie zrobili. Nie potrafią przy tym odpowiedzieć „po co i dlaczego”, tylko poddają się fali uczuć. I nie ma tutaj znaczenia jak postrzegają miłość, czy na nią czekali i jak mocno jej świadomie pragnęli. Bo w 2 kielichów następuje otwarcie nawet tych zamkniętych i obudowanych serc. Skorupa w końcu i z upływem czasu powoli pęka, bo napór odczuć jest tak silny, że nie sposób go nie czuć. Powoli energia miłości, która przepływa często poza świadomością osób- sprawia, że stapia się nawet lód.

Uważam, że 2 kielichów może wskazywać na miłość karmiczną. Dlaczego? Ponieważ jest oparta na połączeniu dusz, a połączenia takie na pewno nie są przypadkowe, lecz wcześniej zaplanowane. Sama 2 kielichów może, ale nie musi jednak oznaczać miłości karmicznej. Powinny to potwierdzić sąsiadujące karty. U mnie w rozkładach taką miłość karmiczną potwierdzają przeważnie inne karty i jest to zazwyczaj 4 kielichów i 6 kielichów.

Stawiam tarota - dzwoń to do mnie - 708 770 410

$1 komentarze na temat $2

  1. Witaj :). Nie bardzo wiem, gdzie jest najbardziej wlasciwe miejsce na moj wpis?. Sprobuje tutaj przy 2 kielichach.
    Otoz od pewnego czasu przy tasowaniu kart bardzo czesto wypada mi karta Krola bulaw. Nie rozumiem, nie wiem dlaczego tak sie dzieje?. Zapytalam karty:) „Kim jest ten Krol bulaw” ?. Wyjelam nastepujace karty na to pyt.:
    5 denarow, as kielichow, 2 kielichy. O czym Anno mowi ta
    5 den. w odniesieniu do pozostalych kart?. Nie wiem, czy ten czlowiek jest w jakims innym „ukladzie”?, a tu sie mogl zauroczyc i ma dylemat np. ?. Jak TY to widzisz Anno?.
    🙂

  2. Witaj Saro. Wypadające karty to bardzo ważna wskazówka, bo pokazuje na co zwrócić uwagę i często karta, która wypadła jest odpowiedzią na zadawane pytanie. A jeśli nie jest odpowiedzią na zadawane pytanie – to pokazuje jakąś inną istotną kwestię, na którą dobrze zwrócić uwagę.
    Jeśli zapytałaś kim jest „król Buław” to przy 5 denarów-as kielichów- 2kielichy mi przychodzi tylko jeden obraz. Że jest to mężczyzna (nie chłopak) bardzo zainteresowany nawiązaniem znajomości. As kielichów może świadczyć o tym, że nie znacie się za długo, albo nawet tylko „z widzenia”. 2 kielichy- że on ma dylemat -odezwać się, nie odezwać, ujawnić czy nie ujawnić itp. 5 denarów on chce żebyś Ty go zauważyła, a Ty go nie dostrzegasz…

  3. Dziekuje!. Wypadala mi kilka razy karta Gwiazdy w niedziele i tak sobie o Tobie pomyslalam :), w oczekiwaniu na Twoj komentarz, oczywiscie Krol Bulaw bezustannie rowniez…
    Domyslam sie o kogo chodzi w przypadku Krola Bulaw, tak przynajmnie mi sie wydaje.
    Faktycznie kontakt mozna okreslic jako znajomosc „z widzenia”, to jest kontakt netowy, co prawda od roku jest sporadyczny, byc moze w ostatnim czasie bardzie aktywny sie zrobil. Ciekawe, w jaki sposob nalezy w tej 5 den. zauwazyc Pana, ktory sam z siebie wykazuje bierna postawe, wrecz obojetnosc i w dodatku zastanawia sie, czy sie ujawnic :), jesli w przyszlosci uda Ci sie znalezc czas na opisanie karty Krola Bulaw, to uprzejmie prosze :).

  4. Och bardzo mi miło się zrobiło, że karta Gwiazdy skojarzyła Ci się z moim blogiem:) I faktycznie w niedzielę pisałam komentarz dla Ciebie 🙂 Może być tutaj jak najbardziej znajomośc internetowa. Możesz mu dać jakikolwiek znak, może to byc jakiś mały komplement- powinno go to zachęcić do ujawnienia się i okazania co mu tam chodzi po głowie i sercu. Jeśli Pan z Intenetu nie zareaguje na Twój znak- wówczas rozejrzyj się wokół, bo może to ktoś inny, Król Buław do nieśmiałych w końcu nie należy, a wręcz odwrotnie. Czasami potrzebuje tylko małego impulsu, znaku. Chociaż z drugiej strony w Asie Kielichów może go cos blokować.

      1. Saro, trochę mało kart, żeby wywnioskować co konkretnie może go blokować. Jednak w Asie Kielichów obstawiałabymm na jakąś sytuację związaną ze sferą emocji, uczuć. Może myśli, że Ty jesteś już zajęta, albo sam jest zajęty i z tej niepewności i wątpliwości bierze się takie wahanie i ukrywanie się ? Najlepiej dociągnij karty stawiając dodatkowe pytanie dlaczego on się nie ujawnia.

  5. Witam,
    mam pytanie, z jakiej talii pochodzą te dwa kielichy z łabędziami? Próbuję to ustalić, bo bardzo chciałabym taką talię sobie kupić. Z góry dziękuję za podpowiedź 🙂

  6. Witaj.
    Co za piękny wiersz poruszający i taki głęboki .
    Jeżeli mogę się zapytać czyj on jest?
    Pozdrawiam.

  7. Przepraszam nie wiedziałam ,że to Twój wiersz cudeńko.Tak mnie poruszył dogłębnie takie mam odczucia teraz mojej sytuacji życiowej.Gratuluję pióra i poproszę o więcej.Pozdrawiam gorąco.

  8. Witam,
    Nie ma nikt lepiej opisanych kart od Pani. Jestem poczatkująca i obawiam się, ze nie obiektywna jesli chodzi o wrózbę do mojej osoby. Wylosowałam 2 kielichy + Kapłan na pytanie czy będe osobą z którą pewien facet spędzi resztę życia… czy dobrze czuję, ze to pozytywna odpowiedź? dodam tylko, że nie jestesmy razem…ale czuję może źle , że cos jest na rzeczy:) dziękuje i ściskam

  9. Bella: dziękuję, bardzo bardzo mi miło, że opisy do Ciebie trafiają.

    Nie jesteście razem i 2 kielichów może oznaczać, że uczucie jest, ale często jest ono niespełnione, o czym szczegółowo napisałam we wpisie powyżej 😀

    2 kielichy + kapłan w połączeniu, obok siebie, wskazują na wielką miłość, taką bardzo głęboką i duchową. Jeśli kobieta jest wolna (i mężczyzna) to Kapłan często pokazuje, że znajomość zakończy się zawarciem małżeństwa.

    1. Jejku bardzo dziękuję… bardzo mi zależy na prawdziwej wróżbie i na odpowiedź na nurtujące mnie pytania. Czy jest taka możliwość na maila? Oczywiście wcześniej przeleję pieniążki. Jeśli tak to proszę się odezwać.. zna Pani mojego mail:)

  10. Witam Panią ponownie 🙂 ,,, nic się nie zmieniło jestem ty codziennie ,,,
    Wczoraj rozłożyłam karty na pytanie ,,,
    czy w przyszłym roku wyjadę za granicę ( z mężczyzną )? …
    2kielichy , śmierć , 9 kielichy
    niestety nijak nie potrafię tego połączyć 🙁
    Może mi Pani pomoże ?
    Pozdrawiam 🙂

  11. Witam opisy kart są bardzo dobre i wyczerpujące. .mam teraz trudny okres w zyciu i zadałam pytanie kartom bo zawsze dają mi konkretne odpowiedzi chodzi głownie o relację uczuciową na niego wypada król kielichów;)i faktycznie ktoś nam przeszkodził kobieta która nie chce odejść(odeszła ale w obliczu realnego zagrożenia wróciła) a on nie umie być zdecydowany boi się zmian rozdzieliło nas i dzieli nas duża odległość. przestał się odzywać choć wiem że był szczery i kochał sercem .kolejne to as monet 6 kielichów i 2 kielichy z opisu kart na pani stronie jest to miłość karmiczna duchowa o tak!! totalne porozumienie takie współistnienie od pierwszej chwili ale okoliczności zablokowały rozwój tej relacji .Ten układ as monet 6 kielichów i 2 kielichy postawiłam na pytanie czy stworzymy trwały związek ..bo ja mam plan jak nie stracić przegapić tego co nas połączyło razem to poczuliśmy coś niesamowitego zobaczyliśmy siebie oczami duszy..sa na to szanse Pani zdaniem.?.Pozdrawiam

  12. Witam Pięknie opisane karty Postawiłam dziś karty na relację uczciową on wychodzi jako król kielichów i faktycznie kocha ale jest ktoś kto utrudnił i przeszkodził(kobieta która odeszła ale wróciła jak odnalazł mnie i rozstanie stało się realne) ,relacja stanęła w miejscu przestał się odzywać wiem że nie jest szczęsliwy ..nie umiem odpuścić bo wszystko nas połączyło takie współistnienie druga połówka i wiemy to oboje na pytanie czy stworzymy związek wyciągnęłam As mieczy 6 kielichów i 2 kielichy ;))miłość karmiczna cała prawda;)mam plan jak nie starcić Nas!! bo będziemy żałować do końca życia ..jak Pani uważa czy taki rozkład daje szansę na jego realizację?
    (to jest drugi komentarz bo zawiesił mi się komputer i nie wiem czy dotarł 1;))Pozdrawiam

  13. Pisząc niniejszy komentarz nie wiem czy chce się pożalić, wyrzucić coś z siebie, otrzymać radę czy najzwyczajniej w świecie komuś się wygadać (a tu jestem taka incognito).
    Jednego jestem pewna jest mi bardzo źle i nie wiem jak mam sobie sama ze sobą poradzić. Ten enigmatyczny wstęp tak naprawdę jest „zakończeniem” pewnej historii, która …przydarzyła się właśnie mnie.
    Znam go od dzieciństwa, chodziliśmy do tej samej szkoły. Pomimo, iż upłynęło całkiem sporo czasu, ja wciąż pamiętam jak chodził ubrany, z kim się kolegował, i że przychodził do szkoły dużo wcześniej przed zajęciami.
    Potem zniknął mi z oczu na wiele lat… wybrał inną szkołę średnią, inne studia.
    Nasze drogi zeszły się ponownie kilka lat temu, gdy zaczęłam korzystać z usług jego firmy. On wówczas w stałym, aczkolwiek niesformalizowanym związku. Ja zamężna. Nasze spotkania, charakteryzowała je taka przyjacielska atmosfera. Choć bardzo dobrze się kojarzyliśmy ze szkoły, to tak naprawdę jako dzieci nigdy wcześniej nie zamieniliśmy nawet słowa.
    Wydawało mi się, że jestem takim samym klientem jak, każdy inny. Minęło parę lat nim zorientowałam się, że wśród licznej rzeszy klientów mam bardzo uprzywilejowaną pozycję. Raz byłam świadkiem sytuacji jak niemiły potrafi być Mój Kolega w stosunku do kogoś, kto usiłuje wywrzeć na nim presję. Za każdym razem kiedy dzwoniłam do Niego z jakąś prośbą, nie spotkała mnie odmowa. Pewnego razu poprosiłam go o przysługę, zgodził się …- jak zawsze. Przysługa wiązała się z wyjazdem do miejscowości oddalonej o kilkanaście kilometrów. Pamiętam jak dziś… był to upalny, sobotni dzień. Zabrałam ze sobą moje dziecko. Kiedy wracaliśmy około południa dowiedziałam się, że tego dnia będzie świadkiem na ślubie swojego kolegi i nawet nie wie w jakim stanie jest jego garnitur 😉 telefonu nie zabrał ze sobą..,. a ona dzwoniła raz za razem…
    W każdym przypadku byłam gotowa zapłacić za jego usługi, ale często słyszałam może wybierzemy się na piwo i postawisz mi piwo, a ja interpretowałam to dosłownie, czyli …ja, mój mąż, On i jego dziewczyna (bo inaczej przecież nie można) umówimy się na piwo, ale w takim układzie nigdy nie doszło do skutku …Kiedyś w akcie wdzięczności za jakąś przysługę zaprosiłam Jego z dziewczyną na grilla. Jej się raczej nie podobało, szukała jakiegokolwiek pretekstu żeby już iść (komary, ciemno, zimno). A nam tematy się nie kończyły…Kiedy ich odprowadzałam do samochodu, on zaprosił nas (czyli mnie z rodziną) na rewizytowego grilla. Potem w jakiejś rozmowie tel. rozmawialiśmy o wrażeniach jego dziewczyny… Choć wcale nie musiałam pytać …jej spojrzenie mówiło więcej niż tysiąc słów…była wściekła. On stwierdził, że jest po prostu zazdrosna i nie ma się co dziwić, bo jestem atrakcyjną kobietą. Wówczas takie stwierdzenie było dla mnie co najmniej zabawne, bo byłam przekonana, że nasze zachowanie było poprawne i nie dawało żadnych powodów do zazdrości, a ja na dodatek nie miałam żadnych niestosownych intencji względem Niego. Myślałam – ot taki dobry kolega. Wtedy też poradziłam mu kup jej pierścionek zaręczynowy, poczuje się pewnie względem Ciebie.
    Przez te ostatnie kilka lat, nasze spotkania były związane tylko i wyłącznie z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą i korzystaniem przeze mnie z jego usług. Czasem rzucił jakiś „niestosowny” żart i może kilka razy chwycił mnie za ramię. Niemniej jednak ostatnio zaczął żalić się, że nie ma z kim jechać na wakacje. Zapytałam o jego dziewczynę. Odpowiedź …ona nie chce, nie lubi.
    Spotkałam jego mamę, powiedziała, że się zaręczył. Sam się nie pochwalił, a to było dwa lata wcześniej (najprawdopodobniej w czasie kiedy mu doradzałam jak wyleczyć ją z nieuzasadnionej zazdrości).Przy okazji kolejnego spotkania zapytałam, kiedy się żeni. Stwierdził, że to były tylko takie „nieformalne” zaręczyny, że dał jej tylko pierścionek. Poza tym nie było przyjęcia w gronie rodziny, na którym zazwyczaj ustala się datę ślubu. Jego zdaniem takie planowanie dwa lata wcześniej wesela i organizowanie tego to przesada, bo jak to On uważa…przez ten czas wszystko się może zmienić, wydarzyć ….(wtedy jeszcze nie rozumiałam o czym on mówi…, ponieważ takie plany to moim zdaniem naturalna kolej rzeczy).
    Aż tu pewnego razu podczas mojej wizyty u niego w firmie On był sam (co zdarzyło się badajże drugi raz w przeciągu ostatnich dziewięciu lat). On zazwyczaj cichy, skryty, rzeczowy, bardzo małomówny zaskoczył mnie swoją wylewnością i nieodpartą chęcią prowadzenia ze mną konwersacji. Przyznam, że byłam zaskoczona i delikatnie rzecz ujmując zbita z tropu. Zaproponował spotkanie, wspólne wyjście do klubu. On zabierze kolegę, ja -koleżankę. Sama nie mogłam uwierzyć w obrót sytuacji, w jego propozycję. Wszystko zadziało się tak szybko. Najpierw piwo w barze, potem tańce w klubie (będąc uczciwą dawno się tak dobrze nie bawiłam) i koniec u Niego. Dla mnie to była ogromna dawka emocji i nie zmrużyłam oka. Kiedy nastał dzień jego oczy patrzyły pytająco: „Co Ty tutaj robisz?” No właśnie z jednej strony wyrzuty z drugiej euforia. Co jak co, ale takiego obrotu się nie spodziewałam, wychodząc na to piwo.
    Wróciłam do domu z jego strony ….cisza…miałam wrażenie, że wini mnie za zaistniałą sytuację. Spotkaliśmy się dwa dni później. Powiedział, że zagalopowaliśmy się. Oczywiście, jesteśmy dorośli i nikt nikogo do niczego nie zmuszał, ale to nie ma sensu. Stwierdził, że gdybyśmy się poznali 10 lat wcześniej, to może coś by z tego było. Opowiadał bardzo chaotycznie o jakiejś znajomości, w którą się zaangażował, a ona się zdystansowała i to było dla niego bolesne, wciąż dodawał nikomu o tym nie mówiłem.
    Nieopisaną radość sprawiała mi sama jego obecność i nawet muśnięcie dłoni.
    Jeśli chodzi o seks, to był taki jakby go nie było, tzn. myślałam, że przesadził z alkoholem i to jest przyczyną. Wiem, że był bardzo zażenowany.
    Podczas tego spotkania przekonywał mnie, że on nie „czuje tego”, że nie ma chemii. On mówił jedno , a ja czułam ten rzekomy „brak” chemii. Zdradzały go oczy. Gdyby nie to, że miałam wrażenie, że mówi jedno, a czuje coś innego to przełknęłabym to upokorzenie i dałabym sobie spokój. Coś w środku podpowiadało mi, żeby nie odpuszczać. Kolejne spotkanie i znów jego „klęska” choć to on zainicjował zbliżenie. Mnie na tym nie zależało, ale teraz uważam, że on chciał mnie, ale przede wszystkim sobie coś udowodnić – niestety nie wyszło. Jego ego legło w gruzach, tym razem nie można zrzucić winy na alkohol.
    Pytam skoro nie ma „tego czegoś” to po co znów się widzimy. Odpowiedział, że chciał jeszcze sprawdzić, żeby się upewnić. Hmmm ….?
    I znów mnie przestał lubić, bo wszystko to moja wina ( czułam, że tak myśli), kiedy zapytałam zaprzeczał.
    I takich prób było jeszcze kilka. Ostatnim razem stwierdził, że bardzo go pociągam i to jest „bardzo trudno wytłumaczalne”.
    Co chwila fundował mi huśtawkę emocjonalną. Raz chcę Cię, żeby za chwilę powiedzieć wróćmy do naszych starych relacji. Nie mam czasu dla Ciebie. Kiedy pytałam czy tak z dnia na dzień przejdzie do porządku dziennego z TYM wszystkim. Odpowiedział – Tak trzeba.
    Ostatnie nasze spotkanie było przypadkowe… w przychodni.
    Ja z bólem gardła, nie mogłam mówić i umierałam z zimna z powodu wysokiej temperatury. Gdy wszedł, zapytał, kto ostatni, a ja usłyszałam jego głos w mgnieniu oka zrobiło mi się gorąco. Jakaś kobieta wskazała na mnie. Śmiał się, że na parkingu zobaczył mój samochód, że raz do roku zdarza się, że idzie do lekarza, a tu taki zbieg okoliczności. Spytałam jak TO wytłumaczy. Nie umiał ukryć zdenerwowania wstawał, podchodził do gabloty, chwilę czytał, po czym znów siadał. Gadał jak najęty, jak na kogoś małomównego.
    Dziś mija tydzień kiedy ostatni raz rozmawialiśmy. Powiedziałam mu, że jestem zmęczona i mam dość upokarzania samej siebie i dość patrzenia jak on pozwala na to, abym się tak kompromitowała, uganiając się z nim. Wywrócił mój porządek świata do góry nogami.
    Staram się trzymać fason, ale….. coś w środku krzyczy zadzwoń, odezwij się, bo On tego nie zrobi.
    Tak mnie coś do niego ciągnie takie „trudno wytłumaczalne” (bo miedzy Bogiem, a prawdą On nawet nie jest w moim typie, to coś w Jego środku rzuca mnie na kolana)
    Walczę sama ze sobą, już trzymam tel. w dłoni, żeby za chwilę złajać się i przywołać do porządku.
    Odnoszę wrażenie, że jedno jego słowo i rzucam wszystko i lecę … ale gdzie. I to mnie najbardziej przeraża.
    Jakkolwiek nie zrobię ktoś będzie płakał…
    I co dalej… kogo mam wziąć za przewodnika serce czy rozum?
    Zrobić krok czy cierpliwie czekać…?
    P.S. Wpis zamieszczam pod 2 pucharów, bo jeśli to jest karma, to …. musiałam dobrze nawywijać poprzednim razem. Zresztą ta karta często wypada w pytaniach o tę znajomość?

    Ja – ur. 16 listopad 1987 r.
    On – ur. 12 listopad 1988 r.

  14. Jestem pod wrażeniem 🙂 przepiękny opis pięknej karty 🙂 Jak każda (żdy) uwielbiam 2 kielichów – bo cóż piękniejszego może nas w życiu spotkać (ok. słońce, gwiazda, świat). Ostatnio jak pewnej młodej osobie „wyszła” to aż pozazdrościłam 🙂 Tylko co powiesz na takie otoczenie : 10 kielichów + 9 mieczy +9 buław i 8 kielichów – do ostatnich nie mam wątpliwości – zmęczenie materiału i czas się żegnać ale ta 10 minie wybiła (tym bardziej, że jest główną kartą w układzie) może to że dotyczy osób już „zajętych”. Też wcześniej bardzo często tym osobą wychodziła 6 kielichów – czy jednak mam sugerować koniec ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *